Wierzysz w cuda?

 



Premierowa Recenzja Patronacka 
(15.12.25)
Mój cud - A. November 

Dziękuję autorce za możliwość zostania patronem tej historii.

To moje kolejne spotkanie z piórem autorki.
Ona już po raz kolejny udowadnia, że pisze historie pełne emocji i nie ugrzecznia pewnych rzeczy/spraw.
Jedynym minusem tej historii jest to, iż jest ona krótka, bo liczy niecałe 100 stron. Lektura przeznaczona dla pełnoletnich czytelników. Nie tylko ze względu na tematy, ale też na sceny hot.

Czytałam ją z wielkim zaangażowaniem i napięciem. Nie sposób się od niej oderwać.
Pokazuje poważny problem w naszym społeczeństwie, a mianowicie - przemoc w rodzinie. Jest on niestety cały czas aktualny w wielu domach. Odwagą jest to, aby to przerwać i zostawić przemocowca. I tak z pomocą postępuje Lena.
Historia zwraca też uwagę na uzależnienia od alkoholu i innych używek, oraz tego, że większość nie uważa iż mają z tym problem, nawet mimo mówienia im tego wprost. 

Najważniejszą rzeczą w całej historii jest to, że cuda czasem się zdarzają. Najczęściej jak już jesteśmy w takim dołku, że nie mamy na nic siły. 

Jared. To mężczyzna, którego nie da się nie lubić.
Przykład tego, że nie ważne jaki ma się status społeczny, to dla niego wszyscy są równi. A jego opiekuńczość jest godna podziwu.

Bardzo spodobał mi się epilog. Normalnie aż się uśmiechnęłam i powiem szczerze, że tak myślałam iż to ona była tym dobrym "duchem" i pomogła.

A czy Ty dasz się skusić historii pełnej emocji i uwierzyć w cuda?

Moja ocena 10/10

Cytaty z książki:

"– Gratuluję, kochanie – powiedział, nachylając się lekko przez ławę. – W sam raz na święta. Jeszcze odbije ci się to czkawką – warknął. Jego wzrok nie opuszczał Leny.
Sędzia spojrzał surowo. 
– Panie Carrington, proszę zachować powagę.
– Jasne, Wysoki Sądzie. Wesołych Świąt – rzucił z ironicznym uśmiechem.
– Panie Jamesie Carrington, ma pan coś jeszcze do powiedzenia… zabawnego?! – Atenborrow został wyprowadzony z równowagi.
– Nie mam nic do dodania – rzucił ironicznie, jakby to wszystko naprawdę go bawiło.
Sędzia uderzył młotkiem, kończąc rozprawę."

"– Jeszcze z tobą nie skończyłem, Leno – powiedział cicho, głosem, w którym drżała furia, kiedy go mijały.
– Panie Carrington, proszę się odsunąć – Samantha stanęła między nimi.
– Ty się, kur...wa, zamknij! – warknął i pchnął byłą żonę ramieniem.
Lena cofnęła się, ale James był już przy niej. Chwycił ją za przedramię z taką siłą, że aż jęknęła.
– Myślisz, że ode mnie się odchodzi? – syknął. – Ode mnie?
Jego twarz była tuż przy jej. Czuła zapach whisky.
– Miałaś nowe życie, bo ja ci je dałem! I mogę ci je zabrać.
– Puść mnie! – krzyknęła.
Samantha rzuciła się między nich."

"– To już przeszłość. 
– Nie, dziecko – odparła cicho. – To blizna. Z czasem przestaniesz ją czuć, ale nigdy nie zapomnisz, skąd się wzięła.
Lena odwróciła się do okna. Za szybą wirował śnieg."

"Światło z korytarza oświetlało jego umięśnione ramiona. 
Na miłość boską – pomyślała. Apollo, Adonis i Achilles w jednym. Żaden mężczyzna nie powinien tak grzesznie wyglądać i oczywiście musiałam znaleźć się z właśnie takim w tak kompletnie pokręconej i krępującej sytuacji.
Zwariowała. Na pewno to było zmęczenie. Stres ostatnich dni… "

"– Powiedz mojemu synowi, kiedy dorośnie, że jego matka próbowała oczyścić swoje imię. 
– Czemu mam mu to powiedzieć? – Ukucnął przed nią. 
– Ponieważ teraz nie tylko będę nosiła piętno złodziejki, ale i włamywaczki, i umrę w więzieniu. 
Jared westchnął, potarł kciukiem swoją grubą dolną wargę i powiedział. 
– Nie będziesz umierać w więzieniu. 
– To wyjdę, gdy będę już stara. 
– Leno, nikt cię nie będzie wsadzał do paki. 
– Ale… Nie? 
Pokręcił głową. 
– Nie. A teraz wstań i chodź ze mną. "

"Chciał jej pomachać, ale w tych ciemnościach i z przyciemnionymi szybami w Mercedesie i tak by nie zobaczyła. Był wstrząśnięty. Podwójnie. Raz – nigdy nie widział w oczach człowieka tyle bólu i nadziei jednocześnie. Dwa – nigdy nie spotkał tak pięknej kobiety."

"Jared obserwował tę wymianę w milczeniu. Nie wtrącał się, nie próbował powiedzieć nic na siłę. Dopiero po chwili zapytał: 
– A może, dopóki nie wrócisz do przedszkola, ja mógłbym być twoim „kumplem od wszystkiego”?
Noah spojrzał na niego z błyskiem w oczach. 
– Naprawdę?
– Naprawdę. Ale musimy to przypieczętować. – Jared uniósł dłoń. – Piątka.
Chłopiec zaśmiał się i przybił z nim piątkę z takim rozmachem, że aż głośny plask rozległ się w zimowym powietrzu. 
– Umowa stoi – powiedział dumnie.
– No to w drogę. – Jared otworzył tylne drzwi auta i pomógł Noahowi wspiąć się do auta."

" Wiem. – Jego głos złagodniał. – Ale nie wszystkie zmiany muszą być złe.
Zbliżył się do niej powoli. W jego ruchach było coś, co uspokajało i jednocześnie budziło dreszcz. Stanął tak blisko, że poczuła ciepło jego ciała. 
– Musisz zacząć w końcu przyjmować dobre rzeczy, a nie karmić się tym, co cię złego spotkało – powiedział cicho, niemal szeptem. 
– I myślisz, że to takie proste? – spytała z lekkim uśmiechem, choć jej serce biło coraz szybciej. 
– Nie. Ale teraz masz wsparcie. Możesz to zacząć. "

"Nie odpowiedział. Zamiast słów pochylił się i pocałował ją – powoli, głęboko, z tą delikatnością, w której było wszystko: miłość, wdzięczność i obietnica. Jakby tym pocałunkiem chciał zamknąć przeszłość i otworzyć przed nimi nowy rozdział.
Lena przymknęła oczy, pozwalając, by ta chwila trwała. W jej głowie zabrzmiały słowa, które od miesięcy nosiła w sercu.
Mój cud."


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Jak cienka jest granica między snem, a jawą?

Ciężar trudnych decyzji

Iskry uczuć