Walcz o miłość

 


Recenzja Patronacka 

Malibu - Małgorzata Smolec


Dziękuję autorce za ponowne zaufanie i możliwość bycia częścią tego projektu, jako patronka.


To moje drugie spotkanie z piórem autorki.

Po raz kolejny udowadnia, że pisze historie, prawdziwe, do bólu. Pełne emocji, dawki humoru, a także o silnych bohaterach, doświadczanych przez życie.


Pokazuje, jak bardzo możemy się mylić w naszych osądach. Jak łatwo je wydajemy, zamiast najpierw ugryźć się w język. Ludzie, których oceniamy jako płytkich materialistów, nagle dają nam serce na dłoni. A ci, za których oddalibyśmy życie, niespodziewanie wystawiają nas do wiatru. Trochę groteskowo. Nie uważacie?

Autorka zwraca też uwagę na to, że nie wszystko jest takie, na jakie wygląda. Czasem, zakładamy maskę perfekcji i niezniszczalności. 


Mamy tu również trudne tematy. Mowa tu np o sierocińcu i jego realiach (włosy się jeżą, jak sobie o tym pomyślę...), czy też tupet Paparazzi. Szczególnie ego, jednego z nich. Dostał kosza, to użył swojej pozycji do działania... Ech...

A także, możemy przeczytać o naruszaniu przestrzeni osobistej. Niestety, niektórzy nie rozumieją prostego słowa - NIE. 

I... Bardzo delikatny temat, jakim jest trauma. A najgorzej, jak ktoś o tym przypomina i robi z tego sensację.


Bohaterowie są z charakterem i bardzo ciekawi. Nie sposób ich nie lubić. Choć nie zgadzam się z ich decyzjami, to jednocześnie są oni naprawdę ludzcy. Kto z nas nie popełnia błędów?


Aaa... I jeszcze na koniec. Wątek rodzinny o którym prawie zapomniałam. Mimo, że rodzina zastępcza, to są przykładem miłości i oddania.

Nie można też zapomnieć o tym, że nie raz nie dajemy rady żyć ze swymi myślami i potrzeba nam odskoczni. I... Dużooo wsparcia.


Czy polecam?

Oczywiście. To historia, która pokazuje i przypomina, że zawsze jest ktoś koło nas. Wspiera, nawet jeśli tego nie chcemy lub się do tego nie przyznajemy.


Moja ocena 10/10


Cytaty z książki:


"Zwykle każdy człowiek ma przynajmniej jeden element w swoim życiu, którego szczerze nie znosi. Dla jednych może to być jakiś szczegół typu niechęć do jajek na miękko, dla innych – ogromna obsesja dotycząca na przykład spania wyłącznie w białej bawełnianej pościeli. Odkąd sięgam pamięcią, ja również mam jedną, jedyną rzecz, której nie jestem w stanie znieść – miarowego, monotonnego tykania zegara…"


"Chyba mnie pogięło! Ja i Christian, dobre! Szybko odpędzam durne myśli, a przed snem, kiedy sobie o tym jeszcze przypominam, parskam śmiechem, dziwiąc się, jak w ogóle coś takiego mogło mi przyjść do mojej pokręconej główki."


"– O rany… Siedzieliśmy na moim tarasie, piliśmy wino. I nie wiem… Nagle zrobiło się między nami tak jakoś, no wiesz…

– Nie gadaj, przele...ciałaś go?! – Szwedka ryczy na całe biuro, a ja dziękuję Bogu, że jesteśmy w nim same.

– Ciszej, wariatko. No jasne, że nie. Przecież przyjaźnimy się, jest dla mnie jak brat, do cholery. Prawda? – Zadaję jej pytanie, jakby lepiej ode mnie znała na nie odpowiedź.

– To również zajebiście przystojny facet, a z tego co mi wiadomo, nie łączą was więzy krwi – stwierdza nagle Chloe z takim żarem w głosie, o który w ogóle bym jej nie podejrzewała. Bestia! "


"– Śmiej się, śmiej. A może któryś z nich będzie kiedyś moim mężem.

– Jasne, po moim trupie. – Christian komentuje pod nosem, a mnie zatyka ze zdziwienia.

– Co ty powiedziałeś?

– Nic, żartowałem."


" W jednej sekundzie oblatuje mnie strach. Znam to uczucie doskonale. Kiedyś porzucona, niczyja, całe życie tak mam, że kiedy wydarza się coś dobrego, gdy w grę wchodzą uczucia, wpadam w panikę, że zaraz kogoś stracę. Dlatego zawsze wybierałam samotność. Tak było łatwiej i nikt nie cierpiał. Patrzę na śpiącego Christiana, podziwiając każdy centymetr jego ciała. Ma tak spokojny wyraz twarzy. Serce mi krwawi, ale po cichu wstaję, zbieram swoje rzeczy i bez pożegnania opuszczam jego dom. Prawdopodobnie to jednak było nasze ostatnie zbliżenie. Jego zapach, dotyk, spojrzenie i ciepło schowam głęboko w zakamarkach wspomnień. Przyjaźń pewnie też szlag trafi…"


" Czuję, jak składa delikatny pocałunek na mojej głowie. Znów daje mi to nieopisane poczucie bezpieczeństwa, na które wcale nie zasługuję. A jednocześnie jestem przeszczęśliwa, że on jest przy mnie. Nie pragnę niczego więcej. Chciałabym, żeby ta chwila trwała wiecznie."


"Czasem trzeba coś odpuścić, bo to jedyna droga, żeby sprawdzić, czy samo do nas wróci. W sumie co do tego, czy to jest szczere, nie mam żadnych wątpliwości. Bardziej martwię się o ten pancerz, którym się okryła.

Jestem ciekaw, na ile moje mądre, złote myśli pozwolą mi naprawdę trzymać się od niej z daleka..."


"– Już jest wszystko dobrze, przestań się mazać. – Z trudem szepczę, czym wywołuję u niego słaby uśmiech.

– To wszystko moja wina, skarbie. To przeze mnie tu jesteś. Gdybyś nie wyszła z tego cało, nie darowałbym sobie. – Zaskakuje mnie tym, co wypowiada z takim bólem, że niemal sama go odczuwam. – Zasłoniłaś mnie własnym ciałem, to ja powinienem oberwać.

– Ale teraz chociaż masz dowód mojej dozgonnej miłości. – Silę się na żart.

– Jesteś szalona, zawsze byłaś… Moja mała nieposkromiona Rita. Ale nigdy więcej nie waż się tego robić, rozumiesz? - W odpowiedzi tylko delikatnie głaszczę go po głowie. "

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Jak cienka jest granica między snem, a jawą?

Ciężar trudnych decyzji

Iskry uczuć