I'm speak...

Na tropie sensacji - Helena Leblanc 

Dziękuję wydawnictwu Litera Inventa, oraz autorce, za możliwość przeczytania tej książki.

Zakochałam się w tej historii. Nie mogłam się oderwać, aż do ostatniej strony. Pełna emocji, humoru i podtekstów. Lektura przedstawia temperament rudowłosej (i niskiej) kobiety, oraz jej pracę, jako dziennikarki. Muszę przyznać, że podczas czytania, czułam się tak, jakbym była na seansie kina francuskiego. Trzeba się wczuć, już od samego początku, aby wciągnąć się do reszty. (Tak jak w tych filmach, jak oglądasz jakichś pierwszy raz, od środka, to go nie rozumiesz. Szczególnie te, francuskiej produkcji) 
To historia o tym, jak ciężko jest zaufać, kochać i wybaczać.

Gaëlle. To kobieta po trzydziestce, która pragnie miłości i spełnienia zawodowego. Ale życie pisze inne scenariusze i pokazuje rzeczywistość w której królują pieniądze. Polubiłam bohaterkę, za jest kodeks moralny i silny charakter.

Aleksander. To mężczyzna, który swoją osobowością przyćmiewa wszystko i wszystkich.
Nie sposób go nie lubić. Jest on przykładem tego, że to co piszą w internecie, nijak się ma do rzeczywistości. 

Jest tu jeszcze wiele innych ciekawych postaci, ale to już do poznania dla przyszłych czytelników.
To jedna w tych historii, którą z przyjemnością zobaczyłabym jako film. 

Świetny wątek prawdziwej miłości. W tym temacie, naprawdę spodobał mi się styl autorki. To, jak między tą dwójką, powoli rozwijała się zażyłość.

Czy polecam?
Tak. Na 100%. To idealna propozycja dla wszystkich tych, którzy uwielbiają czytać historie z główną, silną bohaterką.

Moja ocena 10/10

Cytaty z książki:

"Podobno życie i kariera zaczynają się po trzydziestce... U mnie jedno i drugie pier...dolnęło z przytupem."

"Takich facetów lubię. Inteligentny i z poczuciem humoru. I przystojny, do chol...ery! A przede wszystkim nie jest moim szefem i nic nas nie łączy zawodowo."

"- A co do drugiej sprawy?
- Chodzi ci o Hughesa czy o moje odejście z pracy?
- O oba. Muszę cię oficjalnie zwolnić, by zarząd nie miał wątpliwości, że wyciągnąłem konsekwencje w związku z twoją niesubordynacją.
- Czasem lubisz, jak jestem niesubordynowana. - Puściłam do niego oko. 
- Tylko prywatnie, Gali. Zawodowo jesteś wrzodem na dupie, który nie dość, że boli, to jeszcze ciężko go dosięgnąć.
- Pięknie podsumowałeś naszą służbową relację."

"- Czy może pani zabrać tę torbę z mojego miejsca?
Otworzyłam oczy i spojrzałam na faceta, który stał nade mną z nadętą miną.
- Słucham? - Mój zaspany mózg dopiero zbierał informacje. Rozejrzałam się, a potem spojrzałam na zegarek i plan podróży, który leżał na stoliku.
- To. Mo-je. Miej-sce. - Facet sylabizował, jakby miało mi to w czymś pomóc.
W końcu zrozumiałam. Była szesnasta trzydzieści, a to oznaczało, że właśnie minęliśmy Rennes, duże miasto, stolicę Bretanii. Ktoś wsiadł na ostatniej stacji. Po prostu znalazł się właściciel miejscówki numer sześćdziesiąt cztery, tuż obok mojej, sześćdziesiąt trzy.
- Proszę. - Zabrałam z siedzenia obok płócienną torbę, w której zostały już tylko batonik i butelka z wodą, i umieściłam ją pod swoim.
- Co za pacan.
- Co pani powiedziała?
Co ja powiedziałam? O chol...era, czy ja to na głos...?"

"Jednak ludzie się nie zmieniają. Kto draniem był w dzieciństwie, draniem zostanie..."

"- To na co masz ochotę?
- Na ciebie.
- Innej odpowiedzi bym nie uznał."

"- Zjesz dzisiaj ze mną kolację? - spytał, zmieniając temat. 
- Sama?
- Nie, ze mną. - Zaśmiał się.
- Jak nie zabiję cię w czasie zakupów, to możliwe. - odparłam ze śmiechem."

"- Moja droga, z facetami trzeba krótko. Widzę, że masz słabość do naszego Alexa, ale nie tędy droga. - Jessica pokiwała palcem.
- Nie mam słabości do przerośniętych chłopców! - zaprotestowałam. Mam, ale nikt nie musi o tym wiedzieć.
- A do ponadprzeciętnie... wyrośniętych? - spytał Alex, sugestywnie poruszając brwiami.
Parsknęłam śmiechem.
- Do takich z ekstremalnie przerośniętym... EGO też nie.
- Nie mów, że rozmiar nie ma znaczenia - prowokował mnie dalej.
- Rozmiar twojego ego ma ogromne znaczenie. - odparłam. - Jest wprost proporcjonalny do mojej niechęci do ciebie, Alexandrze. Ale skoro również u ciebie pracuję, muszę to jakoś znosić."

"Obawiam się, że odgłosy naszej przyjemności rozlegały się w całym pałacu, ale żadne z nas się tym specjalnie nie przejęło. To było takie dobre! To wszechogarniające uczucie szczęścia, które otulało mnie na myśl, że jestem kochana... i dobry se...ks, którego nie można mieć dość. Choć z całej siły zaklinałam rzeczywistość, żeby nie zakochać się w Alexandrze, poległam z kretesem. On został stworzony do tego, żeby go kochać."

 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Jak cienka jest granica między snem, a jawą?

Ciężar trudnych decyzji

Iskry uczuć