Nowa i stara rzeczywistość
Zabawa w Boga - Witold Kotula
Dziękuję wydawnictwu AlterNatywane, za możliwość przeczytania tej książki.
Muszę przyznać, że jest to naprawdę bardzo ciekawa historia posapo. Czyta ją się szybko i z dużym zaangażowaniem. Niestety, ludzie to nigdy się nie zmieniają, nawet przy zagładzie świata. Liczy się tylko władza i własne ego. Ta historia jest taka, jak wiele innych, które do tej pory poznałam. Ma też swój indywidualny charakter i ciekawą główną bohaterkę. Polubiłam ją już od samego początku. Prawa, inteligentna i spec w hakowaniu.
Mamy też inne postacie, które miały swój głos.
Jack, który jest osobą ciekawą i rozsądną. Generałowa Vlachos, która ma ciekawą historię i wiele twarzy. Pablo, który wkurzał mnie od samego początku. To śliski gość i karierowicz. Wielki Si, to postać, która mnie zaskoczyła. Jednocześnie przedstawia też największe okrucieństwo obcych kolonizantów.
A na końcu, osoby z grupy ocalałych. Mimo, że byli oni krótko, to sporo się od nich można dowiedzieć.
Ta historia pokazuje największą siłę propagandy.
Ludzie wybrali, aby być nadzieją na lepszy nowy świat. A co wychodzi w rzeczywistości...? Tego już dowiecie się, czytając.
Podczas czytania przypomniały mi się różne tytuły, między innymi: "Miłość vs potwory" (hybry zwierząt po wybuchu bomby atomowej), "Matrix" (chipy i iluzja), "Terminator" ( mordercze androidy) i wiele innych.
Oprócz walki, mamy też wątek romantyczny, który pokazuje, że człowiek daje się też ponieść namiętności. Nie jest on tylko maszyną na rozkazy.
Czy polecam?
Tak, to naprawdę świetna lektura Science-fiction/postapo, która pozwala oberwać się od rzeczywistości. Jednocześnie ma w sobie wiele lekcji. To lektura dla wszystkich starszych czytelników.
Moja ocena 10/10
Cytaty z książki:
"Lisa uruchomiła chip głosem i w jej soczewce pojawił się rząd danych z komunikatora Sojuszu.
- „Jastrząb". Ciekawe, czego będzie dotyczyć ta misja? - rzuciła Lisa.
- Eksploracji Ziemi, pobrania próbek i budowy infrastruktury oraz nowego systemu społeczno - politycznego.
- Skąd wiesz?
- Bo też jestem w tej grupie. Będziemy mogli nadrobić nasze zaległości...
- Pewnie wykorzystałeś swoje znajomości w sztabie dowodzenia, co?
- Tak, sądziłem, że nie zaszkodzi z nich skorzystać. W końcu nie widziałem cię ze sto lat.
- Dobra, chodźmy."
"- Słuchaj, Lisa, to jest nasz dom. Jesteśmy wybrańcami, którzy dostąpili zaszczytu hibernacji, by przetrwać i odbudować coś, co zniszczyli Ru***scy. To nasz obowiązek. A co do świata to, owszem, już mało przypomina Ziemię, ale praca, nasza i kolejnych pokoleń, sprawi, że odbudujemy miasta i dawna Ziemia wróci. Może zbudujemy coś lepszego, bez broni nuklearnej i wojen?
- Wierzysz w to? Myślę, że zawsze znajdzie się dyktator lub ktoś, kto będzie chciał wcisnąć czerwony guzik i puścić z dymem całą planetę, by spełnić swoje imperialistyczne ambicje. To, o czym mówisz, to ułuda, która nigdy nie nadejdzie. Może zamiast budować coś na tym cmentarzysku starej cywilizacji powinniśmy zacząć eksplorować inne planety i układy słoneczne? Na pewno znaleźlibyśmy nową Ziemię, z piękną przyrodą i życiem, na której zbudowalibyśmy coś od nowa."
"Nowa władza i tak w końcu wda się w jakieś wewnętrzne rozgrywki, tracąc z oczu cel, do jakiego została powołana. Bez względu na to, czy przed Zagładą, czy po niej istota ludzka będzie miała zawsze ten sam defekt: pychę, żądzę, pragnienie władzy. Skażenie genetyczne, którego nie wypłucze żadna hibernacja ani chip."
"Wielki Si zatrzymał się, a jego niedźwiedzi łeb zastygł na chwilę w bezruchu.
- Drodzy bracia. Dziś jest dzień próby. Musimy pokonać raz na zawsze człowieka. Zniszczyć ten słaby gatunek i wykorzystać ich organy i mózgi do udoskonalenia naszej nacji. Ich płyn rdzeniowy i mózg stanie się paliwem dla najdoskonalszego gatunku we wszechświecie - alfaandroidów. Za chwilę uderzymy na nich z pełną mocą, wykorzystując naszą broń. Pojmamy ich, zabijemy i wykorzystamy ciała, które dadzą nam nieśmiertelność.
Odbudujemy świat na powierzchni i stworzymy Królestwo alfaandroidów, które będzie trwać wiecznie."
"- Zemsta to nie jest dobre rozwiązanie. Ona nie cofnie czasu. A nienawiść nakręca nienawiść. Skrucha, pokora i godzenie się z losem. To nasze wartości, które wynieśliśmy z Zagłady.
- Rozumiem, choć my tak tego nie zostawimy. Zabito naszych. To SI zaczęli tę wojnę. Musimy odpowiedzieć."
"-Tak, był jak ojciec, Ty, blaszaku, pewnie nie znasz takich uczuć, jak miłość, przyjaźń czy przywiązanie do drugiej osoby?
- Uczucia to wytwór ludzkiego mózgu. Sztuczna inteligencja ich nie posiada, mamy zapisane w kodzie niektóre reakcje, które wykonujemy w określonych sytuacjach. Zresztą wiesz, emocje i uczucia zaburzają trzeźwy osąd, a tylko on gwarantuje skuteczne działanie. Czy nie tego uczyli was w Sojuszu?
- Tak, uczyli. A ty czego uczysz swoich parobków? Macie jakieś zasady?
- Mamy. Jedną z nich jest lojalność względem wodza, czyli mnie. W tej kwestii się tak nie różnimy, bo przecież ty też byłaś lojalna najpierw względem wujka, a potem Sojuszu. Myślę, że Sojusz stał się jego metaforą lub przedłużeniem jego egzystencji. W Sojuszu widziałaś wujka i to, czego cię nauczył. Przypomnij to sobie."
"- Nie ma sensu. Kiedyś Sojusz był dla mnie rodziną, drogą, sensem życia. Teraz myślę, że zahibernowali nas po to, byśmy mogli realizować ich wizje. Zabijać kolejnych wrogów. Nie ma już Ru***skich i innych ludzi, to pojawiły się androidy. Jak ich uda się pokonać, to przylecą obcy z innego układu słonecznego i staną się nowym wrogiem. Zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie chciał nas zniszczyć.
- Albo my sami się zniszczymy. Przewrót w Generalicji też nie zwiastuje niczego dobrego."

Komentarze
Prześlij komentarz