Życie to długa droga

 

Recenzja Patronacka 
Piękno - Monika Liga 

Dziękuję za zaufanie, oraz za możliwość bycia częścią tego projektu, jako patronka.

To moje kolejne spotkanie z piórem autorki. (Również jako patronka) Nauczyłam się, że w tych historiach jest brutalność. Życie nie głaszcze nas z troską po głowie. I tak też jest tutaj. To nie jest lektura dla wrażliwych odbiorców. Mamy tutaj niecałe 100 stron, a dzieje się naprawdę wiele rzeczy. I tylko szkoda, że nie ma dalszego ciągu. Już miałabym pomysł, co by się działo dalej. I nie byłoby to lekkie doznanie czytelnicze. 

Książka przedstawia kobietę, która wiele poświęca, aby zająć się chorą matką i ośmioletnią siostrą. Mamy też tutaj mężczyznę, który jak czegoś doświadczył, to uświadamia sobie, że tego mu brakowało. Pokazuje również, jak nurzyła go rutyna i że był to czas zmiany.

Muszę przyznać, że autorka umie przedstawić brutalne realia dwóch światów. I w tym jednym, erotykę. To wszystko w taki sposób, że można było poczuć jakby się obserwatorem tych wydarzeń. 

Mimo różnic, to bohaterowie są do siebie podobni. Ona. Stanowcza i dążąca do obranych celów. On. Już zdobył to co chciał i dawał się ponieść ekstazie.

A Ty? Ile jesteś w stanie poświęcić?
Czy jest coś, do spełnienia?

Czy polecam?
Tak. To nie tylko krótka historia, dla czytelników 18+. Przede wszystkim, jest to kopalnia pytań, jakie możesz sobie zadać.

Moja ocena 9/10

Cytaty z książki:

"Znów klienci będą udawali, że czytają imię, a tak naprawdę będą wlepiali wzrok w moje cycki. Ech, marne to bycie kobietą. Jedyna granica, jakiej nie przekroczę, to se**ks za kasę. Szybką robótkę ręczną wytrzymam, ale nic ponadto. Mężczyźni mnie brzydzili od zawsze i nie spodziewałam się, by miało się to w najbliższym czasie zmienić. Cóż, same marne egzemplarze stawiało mi życie na drodze, więc co się dziwić?"

"Lubiłem swoje życie i było ono dokładnie takie, jakim powinno być i niczego w nim nie brakowało."

"Nie przerażało mnie to, bo nie byłam niewinną dzieweczką. Nie uprawiałam sek**su, nie całowałam się z żadnym mężczyzną, ale wynikało to z mojego wyboru i braku odpowiednich kandydatów. Była to też granica, której nie zamierzałam przekroczyć. Nie wyobrażałam sobie siebie jako prosty**tutki. Nie potrafiłabym wpuścić w siebie fiu**ta i zrobić tego za kasę. Może kiedyś z miłości, jeśli w ogóle przyjdzie taki moment."

''Odetchnęłam powoli i głęboko, by się uspokoić. Wyprostowałam się i z uniesioną brodą opuściłam zaplecze. Nie będę idiocieć z powodu żadnego faceta! Nawet człowieka, o którym dotąd czytałam w internecie, oglądałam wywiady z nim i znałam jego książki. Moim celem było zarobienie na mieszkanie dla Zosi i mamy oraz na jedzenie."

"– A teraz proszę każdego o przedstawienie się – dotarły do mnie w końcu słowa boga kryminału. – Na razie imieniem i nazwiskiem. Później możecie pomyśleć nad pseudonimami artystycznymi typu „Lulu”."

"I tu doznałam olśnienia, że nie mam już aż tak przerąbane w życiu i czuję stabilność, bezpieczeństwo i coraz większą pewność siebie. Dawałam radę jako kobieta, ale objęłam też rolę, jaką w rodzinie powinien przyjąć mężczyzna, dokładnie ojciec."

"Nie powinienem tego robić, ale zrobiłem. Pochyliłem się jeszcze odrobinę i powoli przylgnąłem do jej warg. Westchnęła cicho, poddając się temu, przymknęła oczy, a mnie zalał strumień gwałtownego podniecenia."

"To się nie działo naprawdę! Mój największy idol i najseksowniejszy znany mi mężczyzna obejmował mnie właśnie i całował z zapałem, który i mnie zaczął rozpalać. Czułam jego dłonie, jedną obejmującą mnie w pasie i drugą, wplecioną we włosy. Miękkie, ale stanowcze wargi całowały, a język pene**trował usta. I chol**era! Te jego jęki! Dźwięki, jakie wydawał, nurkowały we mnie, rozchodząc się wibracjami w głąb ciała. Zaczęłam dygotać i się dusiłam, ale na szczęście uwolnił moje usta, więc mogłam zaczerpnąć głębszy oddech."

"Słuchałem jej, nie przerywając i delektując się winem. Dotarło do mnie, że był to najprzyjemniejszy wieczór ze wszystkich, jakich doświadczyłem w ciągu ostatniego roku. Kto wie, może nawet kilku lat. Bardzo mi brakowało takiej zwyczajności i bliskości z drugim człowiekiem. I normalności w akompaniamencie dźwięków przyrody, a nie śmiechu ludzi będących pod wpływem nark**otyków i pobudzonych nimi instynktów."

"- To było... - szepnęła i urwała - To było...
– Nieziemsko obezwładniające i przek**urewnie pyszne – dokończyłem za nią.
– I ty uczysz operowania słowem – zaśmiała się"

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Jak cienka jest granica między snem, a jawą?

Ciężar trudnych decyzji

Iskry uczuć